karta jedenasta : za linią frontu
[...]
- nie bij mnie wałkiem krysiu!!!! aaaaałłłłaaaaaaa.... to boli!!!!
- zamknij się kretynie!! pękasz przed wałkiem!! mięczak, jak ja mogłam pozwolić sobie na takiego partnera jak Ty!!!
- przestań, proszę! zaparzę kawy i opracujemy plan!!
- kawa....kawa...KAWWWAAAAA!!!!! TAK DAJ MI KAWĘ!!! Kofeinka dobrze mi zrobi... trzeba być czujnym... nigdy nie wiadono, co... - tutaj głos wroga o psełdonimie krystynka jakby uciekł. biegł zapewne w kierunku myśli, która rodziła się w głowie wroga
- przszło jej - wyszeptał wróg o psełdonimie Roman, po czym udałsię do toalety, by nabrać czajnik wody z sedesu. zapalił gaz, postawił nań czajnik i poszedł po wiadro i szmatę. - Trzeba posprzątać - powiedział i udałsię do lewego skrzydła, zajętego przez wroga, budynku. pokój był użądzony w stylu nowoczesnym. na środku stał szklany stół zawalony mnustwem map okolicy, gazet i śmieci. przy stole stały dwa skórzane foteleoraz sofa do kompletu. na ścianie wisiały zdjęcia z urodzin wroga o psełdonimie krysia, futurystyczne obrazy, a także rekonstrukcje tak znamienitych dzieł jak: "upadek ikara", "armagedon" czy "krzyk". Same ściany były koloru pastelowej, jasnej zieleni. na wproswt drzwi stała biblioteczka. tematem książek były w większości: śmierć i taktykazaczepno-obronna. przy dużym, panelowym oknie stał wróg o psełdonimie krysia, który to za pomocą sprzętu szpiegowskiego starał się przechwycić jakieś informacje. to gnąc żaluzje goglami lornetki, to przekręcając głowę i notując coś w notesie leżącym na parapecie wróg roznosił plamę krwi znajdującą się pod jego stopami po pomieszczeniu. z niewyjaśnialną wręcz gracją szpieg omijał leżący w kałuży wałęk. wróg o psełdonimie roman zwrócił uwagę na zdjęcia wiszące na śianie - zdjęcia z urodzin wroga o psełdonimie krysia. "dlaczego wszystkie są zrobione w żeźni??" pomyślał. dużo czasu nie rozmyślał, gdyż wróg o psełdonimie krysia wydarł się jak opętany. wróg o psełdonimie roman wyłąpał z trzydziestosekundowego okrzyku jedynie słowo"kawa", więc żucił wiadro i pobiegł do kuchni.
..tymczasem w kompleksie...
- chłopaki!! co wy tacy markotni? Lewa, co jest??
- Mysza!!!!?????!! - krzyknęli wszyscy - to ty mówisz?????
- tylko w sytuacjach kryzysowych!! mam wyjście z sytuacji!!
- serio??? jakie??? - zapytał anielka...
c.d.n...