karta XII : ofiara
[...] Wszyscy byli zaskoczeni. Nikita, nie dość, że zachowywała się, jakby nic się nie stało, to w dodatku miała plan! wszystkim ta sytuacja wyraźnie poprawiła nastrój. na twarzach brygady pojawił się szczery uśmiech, a w głowach toważyszy myszy kłębiły się pytania, o to co wymyśliła i jak udało jej się wylizać z tego szoku. nikt nie myślał nawet nad tym dlaczego mysza mówi ludzkim głosem - to było mało istotne. Rozmyślania pierwszy przerwał Anielka, jakby wiedząć, że sytuacja jest dla Nikity delikatnie mówiąc niezręczna.
- dobrze mikito, powiedz jaki jest ten twój plan. - spytał. wszystkie oczy odwróciły się w stronę myszy. ta odchrząknęła i rzekła:
- moi drodzy. jest pewien rytuał, który może sprowadzić na naszą misję przychylność mysich bogów. ale nim wam o nim opowiem mam prośbę. To ważne. nie proście mnie, bym więcej mówiła tak jek teraz. To naprawde kryzysowa sytuacja, więc muszę, ale nie powinnam tegorobić na codzień. zgoda??
-Zgoda! - odpowiedział chórek.
- Dobrze, to teraz do konkretów. starosłowiański zwyczaj całopalenia ogona może nam pomóc. To niebezpieczny rytuał, który wykonać mogą jedynie myszy o kapłańskiej krwi. jako, że mój praprzodek był myszą kapłańską i terminował u pewnego maga światowida, to może uda mi się cało wyjść z teg rytuału. Jeśli nie... umrę na amen. ale podejmę to ryzyko!! misja musi się udać.
- dobrze, ale naczym polega cały rytuał?? - spytał mariusz.
- dobre pytanie. rytuał poleg na spaleniu ogona na ofiarnym stosie. - Nikita rozejżała się dookoła, jakby szukając czegoś, co nada się na ofiarny stos. jej wzrok zatrzymał się na plastikowym kanistrze stojącym przy rogu kompleksu. po chwili zaczęła coś liczyć pod nosem równocześnie kręcąc swą małą mysią główką na lewo i prawo. po chwili kontynuowała - Więc stos ten musi zostać utworzony w odpowiedni sposób. Tu w okolicy są wszystkie niezbędne przedmioty. mamy szansę, jeśli pojawi się jakiś kapłan i da mi namaszczenie.
- Anielka jest kapłanem!! - zawołał Hubert.
- Nie taki kapłan. To musi być myszokapłan. TYLKO MyszoKapłan... żaden inny nie może.
- ale skąd takiego wziąć?? nie znamy żadnego Myszokapłana... - spytał mariusz
- ja też. nie ma już działających myszokapłanów. moc tych wielkich magów drzemie w ludziach od stuleci, jednak nie ujawnia się.
- to nie mamy szans!! przecież bez myszokapłana... - wtrąciła swoje trzy grosze Lewa.
- ... jest pewien sposób, by obudzić moc w człowieku!!, a ja ten sposób znam! zbliżcie się, musimy to omówić...
wszyscy zniżyli się nad myszą. utwożyli nad nią małe kółeczko z ramion niczym drużyna rugby nad trenerem. z perspektywy myszy wyglądało to naprawdę pięknie. poczuła, że tym ludziom na niej zależy. napełniło ją to dumą. poczułą się kimś ważnym. Ważnym dla nich. i w końcu ważnym dla misji, którą ma wypełnić....
c.d.n...