karta 4:strażnik artefaktu

[...]gdy Twister się skończył, a emocje opadły arcybiskup zwrócił uwagę na ból nerki spowodowany otłuczeniem...by zająć czymś myśli postanowił porozmawiać z Nikitą o jej przyszłości. w tym czasie ministrant Hubert sprzątał po Twisterowej mszy puste butelki. jedna z nich brzęknęła trącona jego nogą i potoczyła się w kierunku Anielki.

-Przepraszam, nie miała się zatrzymać na Tobie bracie.
-ależ nie szkodzi. pamiętaj, że nic nie dzieje się bez przyczyny. - oświadczył Bartek, który wyraźnie był zajęty medytacją nad martwą myszą. - Ta butelka na pewno odegra jeszcze znaczącą rolę w naszym życiu. To jedyna butelka, której nie dotknęli heretycy!!! - powiedziawszy to odwrócił się do myszy i powiedział "..i nie dotkną jej. postaramy się o to zadbać Nikitko. będziesz jej strzegła??"...sprawiał przy tym wrażenie, jakby naprawdę rozmawiał z Nikitą... Hubert przyglądał się rozmowie podobnie jak i lewa, która skwitowała to jak zwykle dość dosadnie:

-Anielce odbiło gada z nią!!
- nie odbiło mu, przeciesh to arcybiskup, on naprawdę rozmawia z jej spitą duszą. mówię Ci, to uduchowiony twistożłop!.- w tym czasie Anielka odwróciwszy się od nich wziął butelkę i mysz. szeptał coś do niej. Radziowi udało się wyłapać jedynie pojedyncze bezsensowne na pozór słowa: "strażnik", "pieczęć", "do śmierci".... nie wiedział o co może mu chodzić. zauważył jednak, że Anielka jakby dopytywał się czegoś Nikity. lecz nie w formie przesłuchania. to przypominało bardziej niedowierzanie. po kilku chwilach podniósł się z parkietu i wyszedł z butelką w ręce. Nikity też tam nie było...Radzio poinformował pozostałych o tym, co słyszał. ich reakcja była mało spontaniczna. właściwie, to zareagowali jakby tego typu zachowania były czymś normalnym u brata. jedynie lewa zareagowała zgoła odmiennie. stwierdziła, że Anielka zawsze był dziwny. wypowiedziała się na temat wariatów i tego co o nich sądzi, na koniec dodając "..i za to właśnie lubię Anielkę". Anielka, jakby wywołany dźwiękiem swego imienia pojawił się w drzwiach. w lewej dłoni trzymał butelkę. mamrotał coś o tym, że mysza jutro też będzie wchłaniać Twistera i o tym, że Nikita nie pozwoli dotknąć artefaktu niewiernym. w miarę gdy jego wypowiedź zbliżała się do pointy, jego ręka podnosiła się ukazując wszystkim zieloną butelkę z odartą od dołu fioletową etykietką.

-Co jest w tej butelce?? - zapytał Tadzio
-To jest mysz panie generale! - parafrazując CKDezerterów odpowiedział radośnie Mariusz.
- dobra, ale kto mi wyjaśni co ona tam robi? - zapytała lewa - jak ty ją tam wsadziłeś??

Anielka spokojnie wysłuchał pytań i podnosząc prawą dłoń powiedział: Szaaa... już wam wszystko tłumaczę. Nikity nikt nie zmuszał do znalezienia się w butelce. sama zaproponowała, argumentując to najlepszym na chwilę obecną rozwiązaniem kwestii pilnowania przed heretykami tego artefaktu...

- jakiego znów artefaktu?? - przerwał mu lisek
- Ta butelka to jedyne szkło nie dotknięte przez heretyków. - zripostował celnie Hubert
- to o nią walczyłem z baranem narażając swoją nerkę. - dokończył jego wypowiedź arcybishop - tej nie mieli w łapach. Nikita postanowiła jej pilnować dopóty nie odkryjemy sposobu użycia artefaktu. prosiła mnie bym zapieczętował butelkę jej mini-naczyniem i odkrył prawdziwe przeznaczenie tej poskładnikowej butli. Tak też uczynimy... - skończył swą wypowiedź Bartosz. wszyscy przyjrzeli się dokładniej kolejnemu artefaktowi i zaczęli rozglądać się za plastikowym korkiem. poszukiwania nie trwały zbyt długo. Kopernik dostrzegł pieczęć i podał ją Anielce, który zrobił z niej użytek w jedyny właściwy sposób. mysz została odstawiona do jamy, by nikt nie zaprzątał jej głowy.[...]

c.d.n...

offtopic