karta VII : szkolenie czy kantyna??

[...]Butelka była rozbita, jednak w zwyczajowym „tulipanie” pływała o dziwo woda, a w samej szyjce schowana była Nikita, która mamrotała tylko pod wodą: „Wytrzymam, przejdę szkolenie, uratują mnie”. Była w ciężkim szoku. Mariusz szybko pobiegł po Anielkę. Ten, przypatrzywszy się dokładnie, wyjął myszę. Po kilku slapach Nikita otrząsnęła się. Anielka natychmiast poinformował ją o tym, iż z oddziału pozostali na miejscu jedynie oni w czwórkę, po czym zaczął dopytywać się o szczegóły akcji dywersyjnej wroga. Mysz opisała tortury, których celem było uzyskanie informacji o planach strategicznych. Opowiedziała o działaniach ubocznych zaaplikowanego jej serum prawdy i o tym, że tylko jedna myśl nie pozwoliła jej się załamać pod presją, którą sytuacja i WRÓG na niej wywarli. Tą myślą był kolejny koreczek Twistera. Wytłumaczyła wszystko na spokojnie, a roztrzaskanie butelki nazwała „ostateczną próbą złamania” jej woli walki. Chłopcy zmontowali więc myszy koreczek mocy i zostawili ją w spokoju. Po kilkudzięciu minutach Nikita zgłosiła gotowość wzięcia udziału w kolejnych przyspieszonych kursach i szkoleniach. Pierwsze z nich było szkoleniem na astronautę. Bartek z Hubertem przygotowali plan szkolenia, natomiast Mariusz przeprowadził myszy testy psychologiczne, które zdała zresztą celująco. Szkolenie obejmowało długotrwałe testy przeciążeniowe. Z braku potrzebnego sprzętu Anielka zezwolił Myszy na odmaszerowanie do kantyny, a jako, iż sam udawał się w tamtym kierunku zaniósł ją na miejsce...

Kantyna miała kolor żółty. Urządzona była na małym placu na świeżym powietrzu. Sam plac znajdował się na podwyższeniu. Podłoga była pokryta blachą, nieco wilgotną z powodu nocnych opadów deszczu, przez co w niektórych miejscach można było dostrzec niewielką rdzę. Ze względu na niedawno przeprowadzony remont kompleksu gdzieniegdzie zauważyć można było ślady tynku i farby ze ściany sąsiadującej z placem. Była opustoszała. Mysza wiedziała, że nikogo nie zastanie. Plac nie został jeszcze dobrze przystosowany do swego celu. W trakcie remontu składowany był na nim gruz i małe odpadki. Placu nie wysprzątano, a stoliki zostały wymontowane i złożone w Jamie na czas remontu. Nikt nie miał czasu na dokładne posprzątanie tego miejsca. Nie dostało ono po remoncie zezwolenia sanepidu na podawanie tam posiłków. Nikicie nie przeszkadzało to jednak. Ona zawsze je lubiła - myślała o nim z sentymentem. Uspokajało ją...

Lewa przechodząc obok wejścia do szkoły zauważyła, że na jaskrawo żółtej, metalowej skrzynce z wielkim, czerwonym napisem „GAZ” coś leży. Przyjrzawszy się dokładniej, z wielkim bananem na twarzy zaczepiła Anielkę, wychodzącego ze szkoły, stwierdzając:

-Bartek popatrz, mysza jest „na Gazie”!!
-Tak, wiem. Cholera, wiedziałem, że to zły pomysł ją tu zostawiać! To może źle wpłynąć na szkolenia.. - powiedział zdenerwowany.
-Jakie szkolenia?? natychmiast mi to wyjaśnij... - Anielka opowiedział Lewej o tym, co przez ostatnie kilka godzin przeszła Nikita, kończąc swą wypowiedź stwierdzeniem ”..dlatego rozumiem jej reakcję. trzeba jej wybaczyć. to, co jej zrobili, na zawsze zmieniło jej mysie patrzenie na świat. Musiała odreagować. a teraz pozwól, że zajmę się nią - musi się doprowadzić do porządku... czeka na nią misja, a nie ma sprzętu szkoleniowego.”. Po tych słowach chwycił ogon Nikity i wstrząsnął nią kilkukrotnie. Gdy mysz otrzeźwiała, oświadczył: „ Będziesz miała okazję się odkuć! Ale weź się w garść. Poślemy Cię na tyły wroga, byś zrobiła rozpoznanie taktyczne. Ale nie ciesz się. Niestety cały sprzęt szkoleniowy pożyczyliśmy NASA, więc będziesz musiała poczekać ze szkoleniem...” [...]

c.d.n...

offtopic