karta IX : odwołanie misji??!!??

[...] Anielka nie wiedział, jak ma to powiedzieć Nikicie. Postanowił, że pozwli jej przekonać się o tym na własnej skórze.

- Hubert!! Przynieś pojazd! - zarządził
- Ale...
- Nie ma żadnego ale - powiedział z tak wielką dawką stanowczości, że Hubert nie miał ochoty dłużej oponować. po chwili przyniósł z jamy pojazd.
- Nikito, sama zobacz, co jest nie tak! - rzekł Bartek i nakazał położenie pojazdu na pniu znajdującym się przed wejściem. Obok długiego użądzenia zrobionego z drewna i stali, położył Myszę. Ta przyjżała się dokładnie pojazdowi. Miał konstrukcję dość skomlikowaną. główna kabina wykonana była ze stalowego walca z kilkoma, poprawiającymi areodynamikę, wcięciami. Nikita dokładnie przyjżała się wszystkim pierścienią i pogratulowała Hubertowi dbania o sprzęt. u góry komora miła niwielki otwór, którym do kabiny dopuszczane jest powietrze, a także wlewane paliwo do wechikułu. Tylna część kbiny zakończona była półkulą, dzięki której ruch wsteczny pojazdu również miał wysokie parametry areodynamiczne. Mysza zgłosiła, iż otwór jest trochę zanieczyszczony oraz poprosiła Huberta o oczyszczenie go. Chłopak zajął się tym. zajęło mu to około pięciu minut. Po tym czasie zwrócił maszynę do dalszej oceny technicznej. Nikita raz jeszcze sprawdziła drożność otworu wentylacyjno - paliwowego, po czym zajęła się oględzinami wnętrza kabiny. Wejście do niej znajdwało się w przedniej części pojazdu. wyglądało jak storzek, którego dno było zarazem przodem wychikułu. Stożek wycięty oczywiście w głównym kadłubie. wejście prowadziło do komory kokpitowej, która miała kształt mniejszego, pustego w środku walca. w końcu kabiny widać było kokpit sterujący, nad którym znajdował się otwór wentykacyjny. Musz sprawdziła sprawność systemów pokładowych, po czym wyszła na zewnątrz pojazdu. po kilku uwagach dotyczących stanu technicznego kokpitu przeszła do dalszych oględzin. cała żelazna kabina umocowana była na długim, drewnianym podwoziu za pomocą dwóch stalowych pasów. Pasy zamontowane były w taki sposób, by nie ograniczać dynamiki pojazdu. Oplatały kabinę w specijalnych wyżłobieniach, tak, by ich górna powierzchnia nie robiła "schodów" na poszyciu pojazdu. pasy do pdwozia przytwierdzały po dwa zestawy śrób, które zakończone były w sposób niezwykle gładki. samo podwozie niało kształt graniastosłópa, którego podstawą był prostokąt. było znacznie dłuższe od kabiny. zrobione było z bukowiny. pomalowane, w odróżnieniu od czarnej kabiny, na brązowo. Nikita dokładnie sprawdziła podwozie pojazdu i nie stwierdziła poważnych usterek technicznych, które mogłyby zagrozić jej bespieczeństwu przed i w trakcie startu. o lądowanie nie musiała się martwić, Hubert wyraźnie jej to sugerował. na większość pytań nie odpowiadał zasłaniając się utajnienem akt operacyjnych. ujawnił jej jedynie, że chodzi o rozpoznanie, a także powiedział, że na terenie wroga ni będzie lądowała. wiedziała, że będzie musiała skoczyć pożucając pojazd... Podczas rozmowy z Hubertem zaczęła się zastanawiać nad samą misją. zapewne myślłeby tak kilka dni, gdyby nie Anielka. Bishop podszedł do Huberta i Nikity kończąc rozmowę telefoniczną. Miał niezadowoloną minę. wziął głęboki oddech, po którym oświedczył: "Nie dostarczą. W tej sytuacji muszę odwołać misję!". Nikita chciała oponować, Hubert wiedzący czego i kto niedostarczy również się zmartwił.

- czego nie dostarczą?? - zapytała mysza
- paliwa... nie mamy paliwa. NASA nie ma zapasów, a nasze skończyły się dobę temu przy pierwszych testach pojazdu.....
- musi być jakiś sposób!! rusz swoje układy!! proszę - wydusiła z siebie Nikita
- myślisz myszko, że nie próbowałem?? dzwoniłem do NASA, do prezydenta, do sztabu generalnego paktu północnoatlantyckiego. Rozmawiałem nawet z chinami i nic... nikt nie ma paliwa, którego potrzebójemy....

c.d.n...

offtopic