TOM II
Rozdział trzeci : Misja
Karta czternasta : rytuał całopalenia ogona

po dłuższej chwili, kapłan zaczął przygotowywać stso ofiarny.. do kręgu usypanego przez Aniekę włożył dokłanie wybrane źdźbła różnorodnych traw, kawałki suchej kory, skruszone, spróchniałe drewno, jakiś proszek i liście. Obszedł pniak - ołterz dookołaszepcząc coś pod nosem, po czym chwycił kadź z Nikitą i coś do niej powiedział.nikt nie słyszał jego słów. nikt prócz Nikity. Po chwili Myszka wyszła z pojemnika i zaczęła radośnie biegać dookoła ołterza. Kapłan nakazał znalezienie gałęzi na sam stos. Gałęzie miały być krótkie, świerze i co najważniejsze musiały mieć odpowiednią grubość i giętkość. Oddział znalazł kilkadziesiąt takich gałęzi. Kapłan przejżał je, dokładnie oglądając każdą i posegregował na dwie kupki. Hubert spostrzegł, że po jednej stronie kapłana leżały gałązki, na których widać było stare pąki, a po drugiej te, które ów pąków nie posiadały. kapłan ułożył z gałązek stos - przypominało to zabawę dzieci w układanie studni z zapałek. po dwudziestutrzech minutach Mężczyzna poprosił o podanie kadzi, w której pływała Nikita. jej zawartość wylał na stos szepcząc coś pod nosem. zatrzymał nikitę i powiedział do niej kilka słów, które prawdopodobnie oznaczały "czy jesteś gotowa??". prowdopodobnie, gdyż mężczyzna wypowiedział te słowa z nieznanym nikomu języku. Nikita potwierdziła kiwając główką i wgramoliła się na stos. Kapłan wypowiedział jeszcze kilka słów nad stosem i zapalił ciecz, którą zrosił stos. Nikita stanęła w płomieniach....

Kapłan odwrócił się i odszedł. zatrzymał się jednak na chwilę i przez ramię rzucił "jeszcze się spodkamy..nim stos zgaśnie wrócę, a Wy módlcie się, by jej się udało..."

- Siwy!!! ty draniu, gdzieś był cały dzień!!!
- Hubert!! w Grodzkiej™ siedziałem z kumplami. Co tam się pali??
- To ołtarz, a właściwie stos ofiarny. Mysza poddała się staremu rytuałowi całospalenia ogona. mamy nadzieję, że sprowadzi to przychylność bogów na naszą misję..
- nie żartuj!! to trzeba jej pomóc!! wołaj chłopaków! tam idą.. - rzekł Siwy wskazując na płot dzielący kompleks z poligonem. Po chwili przed ołteżem stali Siwy, Aniekla, Hubert i Perwers. poczekali z prawą ręką na piersi, aż dołączy do nich Hajdi i odśpiewali szkocki marsz żałobny. chwilę po nim Siwy na cześć Nikity krzyknął:

- Jak wysoko płonie Mysza??!!

a wszyscy odkrzyczeli wskazując na wysokość płomienia prawą otwartą dłonią:

- Tak wysoko, tak wysoko, tak wysoko!!!!

Rytuał ten został powtóżony sześciokrotnie, po czym wszyscy prócz Anielki odeszli od ołtarza. Wtedy to Anielka odśpiewał "Kaidosh" - dawną, żałbno dzieńkczynną, żydowską pieśń religijną. w chwilę po skończeniu inkantacji ktoś szturchnął Bartka w ramię. To był kapłan. bez słowa polał stos naftą i powiedział "zbierz wszystkie niedopałki i po dwanaście sztuk na raz wrzucaj je do ognia. gdy skończą się resztki papierosów zagaś ogień i pochowaj myszę...." po czym odszedł. Anielka zrobił to, co zostało mi poruczone...

c.d.n...

offtopic