Karta 18 : mechanik i testy

... adrenaliny, której na pewno dostarczyli mu Hubert z Anielką. Gdy ujrzał co robią, poderwał się z miejsca przewracając stołek i tyrpiąc stół. Złocisty trunek, który stał na stole kusząc właściciela białą pianką rozlał się, wydając dźwięk porannego moczu oddawanego w świeży torf. Mechanik krzyknął tylko STAĆ!!!!! i podbiegł do bohaterów. Był to widok dość niespotykany. Bieg niczym w peletonie, w którym to prym wiódł starannie przygotowany i hołubiony przez właściciela brzuch; zaraz za nim na mecie pojawić miał się i sam mechanik... widok był na tyle wesoły, że w połączeniu z krzykiem mężczyzny rzeczywiście odwiódł na moment Anielkę i Huberta od pierwotnego zamiaru odpalenia silnika...

- Co robicie????!!!! - zapytał zdyszany mechanik.
- Jak to co?? Testujemy tą nową mieszankę paliwową w tym pojeździe...
- Przeciesh w ten sposób możecie kogoś zabić...
- Jak to??
- To może eksplodować!! Szczątki pojazdu będą porozrzucane w promieniu kilku kilometrów, a wolę nie myśleć, co stanie się z ludźmi w okolicy centrum wybuchu... - Mechanik widząc, że jego wywód skłonił Huberta i Anielkę do myślenia, uspokoił się nieco. Ochłonąwszy wziął pojazd do ręki i starannie obejrzał. Po kilku chwilach rzekł: - To MyszoHak 672H Op, model "OBRZYN", mam taki sam. Jeśli chcecie to mogę wam go udostępnić wraz z paliwem. Mam go niewiele, ale to zawsze coś. Wasze paliwo trzeba wyraźnie rozcieńczyć, bo "OBRZYN" ma za słaby silnik... nada się w sam raz. Hubert zauważył, że zebrała się spora grupka gapiów, których wykład mechanika zainteresował, Anielka natomiast prawie pokonał grawitację i w te pędy ruszył za mechanikiem do jego magazynu.....

Najemny oddział Hakowniczy imienia Świętej Myszy Byczyńskiej zyskał trochę paliwa i drugi wehikuł!!

... tymczasem grupka gapiów przerodziła się w tłum. Wszyscy chcieli zobaczyć test mieszanki paliwowej. Gdy mechanik oraz Bartek wrócili, tłum ów powitał ich radosnymi okrzykami. Anielka od razu zwrócił uwagę na to, że znaczną część otaczających go ludzi stanowili strażacy. Dostrzegł równiesh kilku urzędników państwowych oraz człowieka, który wydał mu się być znaczącym '...Może to menadżer (manager) miejscowego klubu piłkarskiego...?' - pomyślał. Zapamiętał w każdym razie (na wszelki wypadek) twarz mężczyzny. Mechanik wymieszał paliwa w odpowiedniej proporcji i zatankował jeden z pojazdów. Odliczył i odpalił.

Chmura szarego dymu była ogromna. Gdy wreszcie opadła, Hubert wykrzyczał coś do Anielki. Bartek jednak nic nie usłyszał - huk towarzyszący wydostawaniu się dymu z rury był tak przeraźliwie głośny, że właściwie nikt nie słyszał. Jedyną osobą, która zdawała się nie przejąć tym zjawiskiem, był mechanik. Pomachał ręką i pokazał, gdzie się udaje. Zniknął jednak z oczu, gdyż tłum po tej dawce hałasu i dymu szybko się przerzedził i ciągnął w tym samym, co mechanik, kierunku...

- to się nazywa START!!! - rzekł po odzyskaniu słuchu Hubert.
- O tak.... Start przez duże S!!! - uśmiechnął się Anielka. Jego uśmiech był dość znaczący. Hub przyjrzał się bratu, który sylwetką przypominał wysokiego modela wynajętego do taniej reklamy pojazdu MyszoHak 672H Op "OBRZYN". W lewej dłoni trzymał pojazd, którego podwozie oparte było o jego udo, prawa zaś, otwarta dłoń wskazywała na otwór tlenowo-paliwowy... Hubert szybko skojarzył szelmowski uśmiech kapłana ze stanem tegoż otworu. "Obrzyn" gotów był do odpalenia.....

Chłopcy jeszcze kilka godzin napawali się zapachem spalonego paliwa oraz dymem, który przy owym spalaniu powstawał. Tak zastała ich noc....

c.d.n...

offtopic